|
Nie samym wspomnieniem żyje człowiek
czyli
letnie rekolekcje Saruela - Różanystok 2009
Saruel, to dla nas droga usłana różami. Taka, jak w jednym ze snów Księdza Bosko. Widział on chłopaków idących właśnie po alei usłanej różami. Mimo tak pięknej wizji chłopcy ranili sobie stopy o kolce. Na Saruelu także doświadczaliśmy zmagań, trudności i cierpienia. Wierzymy jednak, że te trudności są tylko małymi kolcami podczas, gdy Bóg prowadził nas do siebie taką właśnie przepiękną aleją usłaną różami!
W tym roku spotkaliśmy się na sześciu "szkołach" podczas letnich rekolekcji Saruela: Szkole Przyjaźni, Szkole Nowego Życia (Normal), Szkole Nowego Życia (Studenci), Szkole Wzrastania, Szkole Modlitwy i Szkole Służby. Dla każdego uczestnika, animatora oraz salezjanina Bóg przygotował szczególny i wyjątkowy plan. Staraliśmy się zawierzać Panu jak najbardziej i w pełni korzystać z dobra, jakie przygotował nam w drugim człowieku, modlitwie i sakramentach.
Kanapka
Kanapka łączy - zjadamy ją na śniadaniu, na kolacji albo też prowadzi do integracji podczas aktywności, nazwijmy je - bardziej sportowych. Także jej starsza siostra - kanapa - łączy np. podczas odwiedzin "na kawę" czy podczas prywatnych, przyjacielskich rozmów. Dlaczego ? Bo letnie rekolekcje Saruela to także pragnienie, by czuć się "jak u siebie", jak w domu - a w domu pragniemy rozmawiać i być ze sobą także w czasie wolnym oraz przy wspólnym stole.
Przy żywym Bogu
Rekolekcje jednak to czas szczególny, bo łączy nas sam Bóg. To dzięki Jego żywej obecności ten wspólnie spędzany czas to nie tylko towarzyska integracja. Przeżywaliśmy modlitwy na poszczególnych szkołach, ale także wszyscy, podczas wspólnych Mszy Świętych oraz Wieczorów Chwały łączyliśmy się podczas modlitwy. Także modlitwy za siebie nawzajem były momentami, w których pękały podziały, bo Bóg uczy nas jak nie patrzeć na to, co nas dzieli ale jak uczyć się braterskiej miłości do drugiej osoby.
Każdy z nas
Każdy z nas był tam ważny. Tworzyliśmy wspólnotę, w której staraliśmy się być dla siebie i dla innych. Tak ważne były drobne gesty, jak pocieszenie, gdy ktoś się smuci, albo współuczestniczenie w radości drugiej osoby. Doświadczaliśmy "małych cudów", ale tak bardzo ważnych, jak choćby przemiany serc po długo odkładanym sakramencie spowiedzi. Mogliśmy liczyć na siebie nawzajem, na pomoc i wsparcie. Widzieliśmy, że atmosferę i prawdziwość relacji, które tam tworzyliśmy, chcielibyśmy wprowadzać w nasze codzienne życie. Dlatego po rekolekcjach wspólnota Saruela spotyka się we wspólnotach lokalnych oraz serwisach społecznościowych w internecie.
Pozostało
Każdy z nas, dzięki nieskończonej łasce Boga, przybliżał się do Niego podczas tych rekolekcji. Czasem przybliżanie to przypominało drogę przez ciernie, zmaganie się do ostatniego dnia ze swoimi słabościami, czasem był to słodki czas ulgi blisko kochającego Ojca. Jeszcze dla innych była do droga po różach, które jednak mają - jak we śnie księdza Bosko - kolce. Nawet jeśli ktoś z nas wyjechał z poczuciem niedosytu, to nie aż tak istotne, gdyż Bóg nie chce działać tylko podczas rekolekcji, ale zasiane w nas ziarno pragnie rozwijać każdego dnia.
Nie tylko wspomnienia
Jak zawsze jest ich wiele... zdjęcia, zapisywane na karteczkach lub usłyszane afirmacje, wspomnienie ulewy podczas ogniska, albo nagłej awarii prądu podczas kończącej Eucharystii. Będą wspomnienia spacerów, jedzenia lodów i gier na boisku, tańców, czy zabaw integracyjnych. Będą wspomnienia spowiedzi i bardzo ważnych rozmów. Będą wspomnienia modlitwy i działania Słowa Bożego w nas. Ważne, by nie były to tylko martwe obrazki, ale żeby każde z nich było wsparciem w trudnych momentach i każdego dnia przybliżało nas do Boga w codzienności każdej osoby. Parafrazując... nie samym wspomnieniem żyje człowiek, ale każdą chwilą spędzoną w żywej obecności Boga.
Asia Grabarska
|